Małe Cele... czerwiec 2017




Nie robię postanowień noworocznych. Na początku roku wymyślam  projekty, zapisuję pobożne życzenia, miejsca gdzie chciałabym pojechać i co chciałabym zobaczyć, zaznaczam długie weekendy, wolne dni i urlop.
Ale tradycyjnych postanowień z cyklu: schudnę 10 kg, zacznę naukę języka obcego, nauczę się malować (wątpię ;-) czy rzucę palenie (hihihi) nie wymyślam. Wolę plany krótkodystansowe. Od kilku lat robię takie cele i wyzwania miesięczne. Forma zapisków przez ten czas ewoluowała. Trochę inaczej wyglądają na użytek prywatny a trochę inaczej chciałabym to przedstawić na blogu. Zobaczę czy się ta nowa wersja przyjmie.

Maj był bardzo intensywny. Strasznie szybko mi minął i zanim się obejrzałam już przyszedł słoneczny i pachnący truskawkami czerwiec. Właśnie z tym mi się ten miesiąc kojarzy – ze słońcem, truskawkami, arbuzem, burzami i walką z komarami (o właśnie, muszę wtyczkę kupić na latające owady!). Mam nadzieję, że z odpoczynkiem będzie mi też się kojarzył. I większym luzem, zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Czerwiec chciałabym poświęcić na zajęcie się (egoistycznie) sobą, regeneracją, przystopowaniem, czerpaniem przyjemności z małych rzeczy. A takie bardziej konkretne cele?

foto znalezione w necie
Kwestii pracy na razie nie będę poruszać na blogu. Mało fascynująco będzie się prezentował ten mój czerwiec roboczy – zwykła harówka.

 DLA SIEBIE

•    Na czerwiec zaplanowałam coś, co roboczo nazwałam “projekt kobiecość”. Podoba mi się taka nazwa choć brzmi pewnie strasznie pompatycznie. Na dworze słonecznie i można przerzucić się z ciepłych ubrań na letnie sukienki, spódnice, obcasy. W pracy oczywiście z zachowaniem dress code ale więcej swobody, cieńszych strojów można wprowadzić. Sukienki górą!
•     Pora skupić się też na lepszej diecie. I niestety, rzucić wyzwanie słodyczom. Co, dotychczas,  można było ukryć pod grubszymi swetrami i spodniami teraz mocno irytuje. Także wprowadzamy zakaz 0 słodyczy (mama z tatą czytają????). Jedyna dopuszczalna dawka to cukier do porannej kawy. Jednej! To też trzeba ograniczyć. W ogóle stawiam na zdrowe i mądre odżywianie. Bez przesady jednak, Anna Lewandowska to ja nie jestem i nie znoszę godzinami planować posiłków, stać w kuchni i trzymać się racjonalnych diet. Jak ktoś zna przepisy na szybkie i zdrowe obiadki, które można zjeść w pracy, to poproszę : -)
•    Poza tym zostałam ambasadorem kampanii #litozinactiv, #zdrowestawy. Dopiero zaczęłam swoją przygodę z tym suplementem więc pewnie coś o nim jeszcze na blogu wspomnę.
#litozinactiv
•    Jak już zajmujemy się warstwą zewnętrzną to pora odwiedzić fryzjera, kosmetyczkę i może jeszcze... Kasia, ale muszę najpierw potwierdzić termin. Relacja z tego na pewno będzie :- )
•     Z zeszłego miesiąca została mi jeszcze wyprzedaż ciuchowa. Nie wiem jak się tego pozbyć. Nazbierał się duży stos (a nawet kilka) ubrań, które są na mnie albo za małe albo przestały mi się podobać. Są w dobrym w stanie i nie chciałabym ich wyrzucać ale w sumie nie nie za bardzo wiem co z nimi zrobić. Zwłaszcza, że się czasem przydają - ostatnio (bardzo) starą sukienkę wykorzystałam przy robieniu stolika na balkon. I przez takie coś nie umiem się ciuchów pozbyć. A miejsca brakuje...

DLA RODZINY / INNYCH

•    Po bardzo intensywnym urodzinowo- świątecznym maju przyszedł miesiąc spokoju. Jedynie Dzień Ojca na horyzoncie.
•    Na długi weekend jeszcze nie mam planów więc pewnie coś spontanicznie wyjdzie. Na pewno w czerwcu chciałabym gdzieś zabrać Młodego w ramach “Dnia z Adusiem” . W Kolejkowie jeszcze nie byliśmy. No i przydałoby się w góry gdzieś z  ekipą singlową pojechać.

ogródek kongresowego hotelu

•    W czerwcu też mnie pewnie  czeka spotkanie przed kolonijne. No i pora zacząć planować program kolonijny. I kurczę, znaleźć trzeciego opiekuna. Ktoś zna może jakiegoś chłopaka/ mężczyznę, który podjąłby się  wychowawstwa na koloniach? Grupa męska, oczywiście. Wyjazd 10 dni – koniec lipca/ początek sierpnia. Charytatywnie. O kontakt chętnych proszę na maila (taaa, już widzę te tłumy!)

DLA DOMU

•    Tu planuję małe szaleństwo. Muszę ogarnąć dwa miejsca. Po pierwsze balkon! Oczami wyobraźni widzę poranną kawkę na świeżym powietrzu, popołudnie z książką i deserkiem (bez cukrowym oczywiście) albo wieczorną lampkę wina czy kubek  gorącej herbaty.  Na razie umyłam balkon, pozbyłam się śmieci, wyniosłam fotel i wymyśliłam mini stolik DIY. Ale to jeszcze nie efekt końcowy. Mam parę pomysłów i dużo chęci do ich realizacji. Chciałabym wszystko zrobić własnymi rękami ale niestety nie wszystko się da, nie mam na przykład frezarki...’
•    Drugie miejsce to całe mieszkanie w sumie. Chodzi o pomalowanie! Dostałam zgodę od właściciela, muszę tylko zdecydować się na kolory (szarości!! :-p), kupić farby i ruszamy :-)

foto znalezione w necie

•    A idąc za ciosem pora dokończyć wiosenne porządki i wziąć się za mycie okien! Może jutro nawet?
•    Coś mi się widzi, że właśnie się wykrystalizowały plany na tzw.  weekend bożocielny.

DLA BLOGA


•    Przede wszystkim muszę do końca ogarnąć planner postów. Przez Kongres  mam małe opóźnienie w ich publikowaniu. A tematów do poruszenia sporo. Ale to dobrze. Potrzebuję też motywacji do codziennego pisania. Wracam ostatnio z pracy, włączam kompa lub TV i padam. Na nic nie mam siły. Ale myślę, że to tylko czasowa niemoc.
•    Praca nad statystykami. Nikt się nie dowie o moim blogu, jeżeli nie będę częścią większej społeczności. Muszę więc przestać tylko anonimowo odwiedzać inne blogi ale też zostawiać swój ślad. Może też jakaś “grupa wsparcia”? ;-)
•    Nadal pracuję nad “powiadom mnie o nowych postach na maila”. Jest sporo wtyczek i wskazówek, jak zrobić to na wordpressie ale z bloggerem już jest większy problem. Ale obstawiam, że nie jest to temat nie do przejścia.

foto znalezione w necie

•    Kolejna sprawa to, bardzo popularny wśród blogerów, Instagram. Pora się też z nim zaprzyjaźnić. Na razie robię  pierwsze przymiarki, wstawiam kilka zdjęć na miesiąc. Nie wiem czy kiedykolwiek dojdę do etapu “jeden dzień = jedno zdjęcie”. Ale tak dwa- trzy w tygodniu to mój cel (niekoniecznie tylko czerwcowy).
•    Coś mi też zaczyna przeszkadzać menu główne, ale to sobie chyba zostawię na lipiec.

Miało być krótko, tradycyjnie nie wyszło ;-) Mam nadzieję, że za miesiąc będę mogła pochwalić się, że wszystkie plany zostały zrealizowane a cele osiągnięte.








 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz